Konkurs "Kulinarne Mission Impossible" - Etap 2

Strona główna » Konkurs "Kulinarne Mission Impossible" - Etap 2

Dominik Knychas

« poprzednie  |   Galeria prac   |  następne »

Aby zagłosować musisz być zalogowany.    liczba głosów: 372

Komentarze użytkowników

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 2.04.2013, 21:18

Poniewż dziś jest ostatni dzień głosowania, dlatego chciałem bardzo podziękować WSZYSTKIM, którzy na mnie głosowali oraz WSZYSTKIM, którzy umieścili komentarze pod moją pracą konkursową - zarówno te pozytywne, jak i te pozytywne mniej:-) WSZYSCY JESTEŚMY ZWYCIĘZCAMI!!!

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 2.04.2013, 21:12

Kochani pamiętajmy, że jest to tylko konkurs, a więc NAUKA PRZEZ ZABAWĘ I ZABAWA PRZEZ NAUKĘ. Odpowiadając więc na dwa poniższe komentarze (Autor: pawel_rawicki oraz Autor: marzenie) chciałem jeszcze raz o tym przypomnieć. Zgodnie z regulaminem konkursu należało wybrać kraj, który będzie charakteryzował się największą liczbą barier i różnic kulturowych w stosunku do Polski (Pawle stąd wybór Indii:-)). Dziwią mnie też zarzuty zawarte w zdaniu "na tak duży kraj jak Indie moim zdaniem potrzeba milionów, milionów złotych. Skąd je wziąć?". Pawle znowu muszę odesłać Cię do regulaminu konkursu - otóż nie mieliśmy napisać biznes planu, nie ryzykujemy własnych pieniędzy, nie ryzykujemy pieniędzy, które ktoś nam powierzył - to jest KONKURS, w którym umówiliśmy się wszyscy na pewne zasady. Zasady, które - Ty Pawle - świetnie rozumiesz w swojej pracy promując ROSÓŁ W USA - bo chyba, aby wypromować rosół w USA, też trzeba "milionów, milionów złotych". Rozumiem jednak, że mała liczba punktów i komentarzy pod Twoim wpisem skłoniła Cię do polemiki ze mną - ZA CO BARDZO DZIĘKUJĘ, gdyż świadczy to o tym, że moja praca Cię zainteresowała, a przynajmniej zaintrygowała - szkoda jednak, że nie masz czasu na odpowiedzi na komentarze umieszczone pod Twoją pracą!!! Jeżeli więc pozwolisz (z racji trwających Świąt) zakończę biblijnym cytatem "A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz?". POWODZENIA.

avatar

Autor: ewa_kazmierska , wysłano: 2.04.2013, 19:51

,,Święte Krówki'' - chwytliwy slogan

avatar

Autor: marcel_bej , wysłano: 2.04.2013, 09:47

Ho, ho, ho - pomysłowe. Polska-Indie to faktycznie wielka "przestrzeń" kulturowa. Miałem okazję spędzić w Indiach tydzień czasu i muszę przyznać, że potencjalny rynek jest ogromny, a w dodatku jeszcze słabo nasycony. Pomysł więc trafny. Oczywiście w dalszym etapie... napisanie biznes planu. Powodzenia.

avatar

Autor: dorota_baka , wysłano: 2.04.2013, 07:44

Ciekawy i oryginalny tekst. ŚWIEŻE podejście do tematu, co sugeruje, że ekonomii można się również uczyć na wesoło. Widzę dużą liczbę punktów oraz zainteresowanie konkurencji (w komentarzach) - co sugeruje, że jesteś dla nich "groźnym rywalem":-);-) Tak trzymać!!! W PRZYSZŁOŚCI NIE STRAĆ SWOJEGO OPTYMIZMU ORAZ RADOŚCI TWORZENIA.

avatar

Autor: marzenie, wysłano: 1.04.2013, 22:20

Steve Jobs to inna sprawa :) Musisz zauważyć , że taki człowiek jak Steve Jobs jest TYLKO jeden i to , że on osiągnął OLBRZYMI sukces po przez WYNALEZIENIE czegoś nowego nie przekłada się na twój pomysł. Wnioskuję jednak po twojej wypowiedzi, że sprzedaż krówek na rynku indyjskim jest twoim marzeniem. Młody przyszły ekonomisto musisz pamiętać, że to nie jest do końca ekonomiczne podejście. Nie patrzysz na to tj. powiedział paweł_rawicki , że sprzedaż krówek przyniesie najprawdopodobniej straty tylko chcesz spełniać swoje marzenia i ładować w to pieniądze. Moja dobra rada staraj się zminimalizować bariery , a pomnożyć plusy na tyle , aby i w Indiach sprzedaż krówek się opłacała. Fajna praca , ale nie jest najlepsze , bo pomimo napisanego przez ciebie scenariusza jest dalej więcej barier niż plusów. Daje 2 pkt , bo się starałaś ale są tutaj prace lepsze ;) Pomysł super , niestety całokształt na tle innych prac wyszedł słabiej.Troszkę szkoda, że dialogi są takie proste :/ Pozdrawiam i życzę owocnej pracy.

avatar

Autor: pawel_rawicki , wysłano: 1.04.2013, 19:44

Masz rację, że stworzył iPada i iPhona, by realizować swoje wizję. Ale przy tych projektach miał zastępy inżynierów i mnóstwo kasy. Był wizjonerem. Ale na przykład iPody powstały głównie po to by wypchnąć firmę z kryzysu. Wiem, że inni miliarderzy też byli wizjonerami. Larry Page z Sergeyem Brinem tworząc Googla nie ryzykowali grubych milionów. Mark Zuckerberg nie stworzył Facebooka dla kasy (miała to być to nieoficjalny serwis dla studentów). Sam Steve Jobs tworząc swój pierwszy komputer nie ryzykował tak wiele, jak przy takim sposobie wprowadzania krówek na rynek. Inni miliarder- Jeff Bezos nie założył Amazona, bo był wizjonerem, tylko, że precyzyjnie wyliczył, że mu to się opłaca. Był dobrze zarabiającym managerem, ryzykował około 100 tys. dolarów. Odnosząc się do twojego pomysłu jakim cudem Twoje MARZENIE ma się spełnić. Rozumiem, że chcesz zostać popularyzatorem krówek na świecie, ale nie wiem czemu w INDIACH. Nie wiem też jak ma się wyróżniać Twój film spośród tysięcy produkcji Boolywoodu. By zrobić skuteczną kampanię na tak duży kraj jak Indie moim zdaniem potrzeba milionów, milionów złotych. Skąd je wziąć? I tak na koniec. Pisałeś, że: "nie należy się więc poddawać i oczekiwać STABILIACJI", więc czy też trzeba podawać się i oczekiwać NADMIERNEGO RYZYKA? Pozdowienia :)

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 31.03.2013, 21:45

pawel_rawicki A marzenia? MARZENIA są po to, aby je realizować. Steve Jobs nie wynalazł iPhone, czy iPada ponieważ chciał zarobić. ON chciał spełnić swoje marzenia, chciał dać "ludziom" coś doskonałego, nowoczesnego i przydatnego (a z tym przyszły pieniądze). Nie należy się więc poddawać i oczekiwać STABILIZACJI. Trzeba podejmować wyzwania, podejmować ryzyko i realizować swój plan. Wprowadzając "krówki" na rynek w Indiach mam nadzieję zrealizować swoją wewnętrzną potrzebę oraz odnieść sukces finansowy. PS. a tak na marginesie - wracając jeszcze do Steva Jobsa - swoje pierwsze/większe zarobione pieniądze przenaczył na podróż do INDII, gdzie chciał osiągnąć "oświecenie duchowe". Z Indii Jobs wrócił jako buddysta, z ogoloną głową i w tradycyjnym stroju hinduskim.

avatar

Autor: pawel_rawicki , wysłano: 30.03.2013, 23:00

dominik_knychas1 Chodzi mi o to, czy taka nazwa "Święte Krówki" (chyba mówimy też o jej ewentualnym tłumaczeniu na indyjski, bo chyba inaczej cała ta zabawa nie miałaby sensu) nie zraziłaby wszystkich ortodoksyjnych hindusów- jest ich bardzo dużo. Moje pytanie jest więc takie: Czy warto wydawać grube miliony na kampanię reklamową w państwie, gdzie sama nazwa produktu zraziłaby połowę potencjalnych kupców, a pozostałych 50% nie będzie na te krówki stać? Czy nie lepiej te pieniądze przeznaczyć na kampanię w innym kraju? np. w Kanadzie (gdzie też lubią słodkie, ciągnące się słodycze- syrop klonowy)?

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 30.03.2013, 21:13

Wszystko się zgadza, przecież "krówki" wykorzystuje się do przygotowania domowej masy krówkowej (kajmakowej), która jest używana m.in. do tradycyjnych wielkanocnych mazurków. Smacznego i WESOŁEGO ALLELUJA!!!

avatar

Autor: justyna_radek , wysłano: 30.03.2013, 17:57

Bollywood - bomba pomysł. Właśnie "podjadam" mazurka z kajmakiem:-) Kajmak ma smak cieplutkiej, mięciutkiej krówki.

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 29.03.2013, 10:27

pawel_rawicki Aby nie urazić uczuć religijnych mieszkańców Indii, całą kampanię reklamową zatytułowałem delikatnie "Święte krówki". Myślę, że tkwi spory potencjał w tym pomyśle promocyjnym. Z drugiej strony każda kampania reklamowa powinna zawierać pewną "dawkę emocji" lub "szczyptę" kontrowersji, aby była zauważalna i aby ludzie dyskutowali o niej. Pozdrawiam.

avatar

Autor: pawel_rawicki , wysłano: 28.03.2013, 22:58

Czy nie sądzisz, że sprzedaż krówek w Indiach z takż etykietką nie naruszyła, by ich uczuć religijnych. Przecież chyba oni te krowy ubóstwiają (nie byłem, więc tylko powtarzam, co słyszałem). Czy tam by nie było takiej awantury jakby w Polsce zaczęli sprzedawać np. gumy do żucia z wizerunkiem jakiegoś świętego?

avatar

Autor: grzegorz_jedrzejczak , wysłano: 28.03.2013, 18:29

Świetny pomysł z tym Bollywood, fajnie się czyta.

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 28.03.2013, 10:36

Przygotowując się do napisania pracy zapoznałem się z tym terminem. DYFERENCJACJA polega na dostosowaniu działań do odrębności narodowych i regionalnych. Dotyczy to zarówno produkcji,użytkowania jak i sprzedaży naszego towaru. Ponieważ między Polską, a Indiami istnieje duży dystatns kulturowy, dlatego zastosowanie "dyferencjacj" jest niezbędne:-)

avatar

Autor: wiktor_pankracy , wysłano: 28.03.2013, 10:01

Ciekawa i oryginalna praca. Możesz mi napisać, co to jest dokładnie ta "dyferencjacja"?

avatar

Autor: kasia_krupa , wysłano: 28.03.2013, 08:49

Merytorycznie raczej skromnie (mało tych barier lub jedynie zamarkowane). A przecież Indie to naprawdę olbrzymia skarbnica zachowań i nienaruszonych od wieków tradycji. Za to pomysł realizacji oryginalny.

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 28.03.2013, 07:39

Dziękuję za dotychczasowe komentarze. Faktycznie główny nacisk - podczas pisania pracy - położyłem na oryginalność, pomysłowość, merytorykę i zgodność z tematem przewodnim konkursu.

avatar

Autor: kamil_kozub , wysłano: 28.03.2013, 00:09

Pomysł dobry. Ciekawe merytorycznie. Oczekiwałbym tylko lepszej prezentacji. Estetyka wykonania pracy też jest ważna.

avatar

Autor: kibic, wysłano: 27.03.2013, 21:20

ładne klepsydry

avatar

Autor: irena_sire , wysłano: 27.03.2013, 18:19

Ha, ha, ha - bardzo dobre. Stawiam na BOLLYWOOD.

avatar

Autor: marta_bas , wysłano: 27.03.2013, 17:17

Świetny pomysł :)

avatar

Autor: jan_laszcz , wysłano: 27.03.2013, 16:26

Co ja tu widzę: logoka i konsekwencja. Merytorycznie bardzo dobrze. Gratuluję i życzę dalszych postępów w kształceniu ekonomicznym. Prawda, że ekonomia może dać dużo przyjemności?