Konkurs "Kulinarne Mission Impossible" - Etap 1

Strona główna » Konkurs "Kulinarne Mission Impossible" - Etap 1

Dominik Knychas

Wybrany produkt: CUKIERKI KRÓWKI

Wybrany kraj: INDIE

Twoje opracowanie pisemne:
„Święte krówki”

Moja Mama stwierdziła: „tym razem to już na pewno ZWARIOWAŁEŚ. Promować cukierki „krówki” w Indiach??? Przecież krowy w Indiach są święte i nie wolno ich zjadać”.

Ale ja się uparłem – TAK chcę wypromować „krówki” w Indiach.

Wiem, że w Indiach krowy uważane są za „Święte” i należy je czcić, gdyż zgodnie z hinduistycznymi pismami świętymi, „krowa powinna być traktowana jako jedna z siedmiu matek człowieka, gdyż jako dawczyni mleka staje się jego karmicielką”. Krowy w tym kraju żyją więc na specjalnych prawach - chodzą po chodnikach, chodzą po ulicy, leżą na rondach zakłócając ruch samochodów. Wchodzą na bazar, wyżerają warzywa ze straganów, zaglądają do śmietników w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Załatwiają się byle gdzie...

Ale ja KONIECZNIE chcę promować te polskie „krówki” w Indiach.

Na początku muszę zdefiniować różnice kulturowe między Polską, a Indiami? – toż to brzmi jak herezja!!! To jakby udowadniać, że Adam Mickiewicz – wielkim poetą był. To przecież „oczywista, oczywistość”, że różnice są ogromne, monstrualne, różnice wielkie jak Himalaje. Oglądaliście film „Slumdog. Milioner z ulicy”? – na pewno oglądaliście! Bacznie śledząc historię Jamala Malika widzieliście mnogość różnic kulturowych między Polską, a Indiami.

Rozumiem jednak, że są pewne wymagania regulaminowe tego konkursu, dlatego poniżej postaram się w kilku punktach przedstawić wielkość tych różnic (oczywiście oprócz pierwszej różnicy wymienionej już powyżej – różnicy, w traktowaniu krów).

1. Liczba ludności – w Indiach żyje prawie 1 miliard 200 milionów ludzi (drugie miejsce pod względem ludności na świecie). W całej Europie żyje 712 milionów ludzi – komentarz?, chyba zbyteczny:-)

2. Języki - nie dość, że mieszkańców Indii jest bardzo dużo, to jeszcze trudno jest się z nimi porozumieć, gdyż 39% osób posługuje się którymś z dialektów języka hindi, 8% to Telugowie, 8% Bengalczycy, 7% Marathowie, 7% Tamilowie, 5% Gudźaratowie, 4% Kannadowie, 4% Keralczycy i na „dokładkę” 18% ludności Indii stanowią inne grupy językowe.

3. Religia – w większości oczywiście są Hinduiści (ponad 78%), ale również spotkamy przedstawicieli innych religii: muzułmanów, chrześcijan, sikhów, animistów, buddystów, dżinistów, żydów.

Nawiązując do naszych „świętych krówek” to właśnie hinduizm zabrania spożywania mięsa krów i ich mleka, dlatego tak zwane „święte krowy” poruszają się bezkarnie po drogach Indii, mimo ogromnego niedostatku żywności w tym kraju (patrz również poniżej hasło: bieda).

4. Kuchnia – jedzenie w Indiach jest najczęściej bardzo dobrze przyprawione, bardzo ostre i pikantne - niestety jeszcze nie produkujemy „krówek” o smaku pikantnym. Natomiast desery (czyli to, co nas najbardziej interesuje) najczęściej są przyrządzane z mleka i są bardzo, bardzo słodkie.

5. Rola kobiet – niestety, jak wiecie z codziennych doniesień prasowych i telewizyjnych, kobiety w Indiach są najczęściej całkowicie poddane woli swoich mężczyzn.
Niestety wciąż aktualny jest starożytny „Kodeks Manu”, który jednoznacznie stwierdza: „W dzieciństwie kobieta podlega ojcu, w młodości mężowi, a kiedy ten umrze, swoim synom; kobieta nigdy nie może być niezależna”.

6. Bieda – ubóstwo i bieda w Indiach to trudny temat często pomijany i przemilczany w oficjalnych wystąpieniach. Statystyki są jednak zatrważające – 360 milionów ludzi żyje poniżej granicy biedy, czyli za mniej niż 1,25 dolara dziennie. Indie to kraj kontrastów: z jednej strony wielkie bogactwo (np. słynna świątynia „Tadż Mahal”), a z drugiej strony wielka bieda - w Bombaju znajduje się największa dzielnica biedy na świecie, w slumsach mieszka około 1 miliona ludzi (przypomnijcie sobie jeszcze raz film "Slumdog”).

Niestety ograniczenia w długości tekstu nie pozwalają mi na dalsze przedstawianie różnic kulturowych pomiędzy naszymi narodami. Pozwolę więc sobie tylko wymienić za p. Małgorzatą Bartosik-Purgat, która w książce „Otoczenie kulturowe w biznesie międzynarodowym”, do różnic kulturowych zaliczyła również: stereotypy, uprzedzenia, komunikację werbalną i niewerbalną, wartości, symbole i wiele, wiele innych. W książce przedstawionych jest również wiele ciekawych terminów, jak np. etnocentryzm – czyli skłonność do wydawania negatywnych sądów o obcej kulturze, przy odwołaniu się do standardów obowiązujących w kulturze rodzimej.

Mimo wielu różnic kulturowych między Polską, a Indiami, mam nadzieję, że uda mi się wypromować polskie „krówki” w tym kraju – w myśl zmodyfikowanej przeze mnie zasady, że można „zjeść krówkę i mieć krowę”. SMACZNEGO!!!

Podczas pisania korzystałem i cytowałem za: „Etykieta biznesowa w Indiach” Wydział Promocji Handlu i Inwestycji Ambasada RP; „Moje Indie” Jarosław Kret; „Zawsze piękne. Życie, śmierć i nadzieja w slumsach Bombaju” Katherine Boo; zasoby Internetu.

« poprzednie  |   Galeria prac   |  następne »

Aby zagłosować musisz być zalogowany.    liczba głosów: 341

Komentarze użytkowników

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 26.03.2013, 20:38

Ponieważ dziś o północy mija ostateczny termin głosowania i dodawania komentarzy w I etapie konkursu, dlatego już teraz chciałem PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM za oddane na mnie głosy oraz dodane komentarze/pytania. Mam nadzieję, że będziecie ze mną w II etapie. Osoby, które jeszcze wahały się z oddaniem na mnie głosu, proszę o przeczytanie mojej pracy w II etapie, może tym razem trafię również w Wasze gusty:-)

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 24.03.2013, 20:51

Odpowiadając na pytanie Janka muszę przyznać, że liczba i rodzaj sprzedawanych słodyczy w Indiach jest ogromny. Nie trzeba ich więc do słodyczy zachęcać. Jeżeli chodzi o smak to ich słodycze są bardzo, bardzo słodkie (pewnie dla większośći z nas byłyby za słodkie). Lokalne desery najczęściej przygotowywane są z ryżu, mleka i orzechów. Jeżeli chodzi o produkcję słodyczy to muszę posiłkować się cytatem, gdyż wszystkich tych składników nie znam osobiście - słodycze przyrządza się więc z: "cukru, khoi (czyli mleka odparowanego do tego stopnia, że można z niego robić kuleczki), barwników i srebrnej powłoki, której nie należy usuwać, gdyż jest jadalna". Myślę jednak, że nasze polskie "krówki" też im posmakują.

avatar

Autor: janek_janek , wysłano: 24.03.2013, 16:13

Pomysłowy i oryginalny tekst. Czy jesteś jednak zorientowany w temacie: jakie słodycze najbardziej smakują mieszkańcom Indii?, czy Oni w ogóle jedzą słodycze?, czy lubią słodycze? - bo może do tego też trzeba ich przekonać?

avatar

Autor: dariusz_lewandowski , wysłano: 24.03.2013, 16:05

To powodzenia w promocji. Może obok "efektu szminki" powstanie "efekt krówki";-).

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 23.03.2013, 21:33

Odp: dariusz_lewandowski Tak jak napisałem w tekście - Indie to kraj kontrastów, gdzie nędza miesza się z luksusem, a szklane drapacze chmur sąsiadują ze slumsami. Jest to jednak ogromny rynek zbytu. Poprzez odpowiednie działania promocyjne, marketingowe i reklamowe chciałbym dotrzeć do wszystkich grup społecznych. Mam nadzieję, że wśród "niższej" warstwy społecznej zadziała tzw. "efekt szminki" i krówki staną się dla nich dostępnym dobrem "luksusowym".

avatar

Autor: dariusz_lewandowski , wysłano: 23.03.2013, 19:53

Pytanie: jak sam napisałeś w Indiach panuje duża bieda. Czy jesteś więc pewien, że uda Ci się wypromować tak "luksusowy" produkt jak krówki?

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 22.03.2013, 15:19

Odpowiedź: kasia_krupa Kasiu, to bardzo celne i trafne spostrzeżenie. Również zastanawiałem się nad tą kwestią. Odrzuciłem jednak pomysł zmiany nazwy "krówki" z trzech powodów: marketingowych, wizerunkowych i patriotycznych. 1.MARKETINGOWYCH, gdyż uważam, że w nazwie tej (w kontekście Indii) tkwi ogromy potencjał reklamowy, marketingowy i promocyjny. 2.WIZERUNKOWYCH, chciałem uprzedzić ewentualną "wpadkę" wizerunkową (patrz: ciekawy wątek i dyskusja na naszym forum), gdyby mieszkańcy Indii od "osób trzecich"/konkurencji dowiedzieli się, że produkt ten w innym państwie nazywa się "krówki". 3.PATRIOTYCZNEJ, gdyż uważam, że polskie krówki zasługują na promocję w oryginalnej nazwie i smaku. Pozdrawiam serdecznie.

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 22.03.2013, 13:52

dorota_pulawska: Nie odkryję tu Ameryki jeżeli powiem, że "krówki" powinny najlepiej sprzedawać się wśród dzieci i kobiet/matek. Stąd "rola kobiet" w Indiach jest dla mnie taka ważna. Więcej informacji m.in. na ten temat przedstawię w drugiej konkursowej pracy (w przyszłym tygodniu). Zachęcam więc do czytania.

avatar

Autor: kasia_krupa , wysłano: 22.03.2013, 10:28

Zadam Ci pytanie kontrowersyjne. A czy nie zwiodła Cię nazwa KRÓWKI i fakt powszechnie wiadomy o świetosci krów w Indiach ? Czyż nie wystarczy tylko zmienić nazwę, by pokonać tę zdawałoby się najbardziej "impossible" barierę do pokonania. Prosty zabieg i koniec... I wtedy nalezy tylko po prostu wypromować cukierki z mleka, cukru i innych podstawowych i dostępnych skladnikow. Twoja szczegółowa praca powyżej świadczy o dobrym przygotowaniu do "podboju rynku indyjskiego". Więc na pewno sobie i z tym pytaniem poradzisz :)

avatar

Autor: ewa_kazmierska , wysłano: 21.03.2013, 18:15

pomysłowe ;)

avatar

Autor: dorota_pulawska , wysłano: 21.03.2013, 14:08

Kreatywne i ciekawe podejście do problemu. Dlaczego jednak myślisz, że "rola kobiet" może wpłynąć na promocję krówek w Indiach?

avatar

Autor: grazyna_knychas , wysłano: 21.03.2013, 13:57

uwielbiam krowki jestem pod wrazeniem pomysł na medal

avatar

Autor: robert_sliwa , wysłano: 21.03.2013, 13:07

Dziękuję za odpowiedź. Już mam jasność w tej kwestii.

avatar

Autor: dominik_knychas1 , wysłano: 20.03.2013, 19:39

Już tłumaczę jak to jest z konsumowaniem krów w Indiach. Wszystko zależy od religii. Hindusi nie jedzą wołowiny i wielu z nich to wegetarianie (jak napisałem w tekście jest ich 78%). Sikhowie również nie jedzą wołowiny. Wyznawcy pozostałych religii teoretycznie mogą spożywać wołowinę, ale na pewno nie zjadają krów wałęsających się po drogach, gdyż - wbrew pozorom - każda taka krowa ma swojego właściciela.

avatar

Autor: robert_sliwa , wysłano: 20.03.2013, 17:46

Witam, jak to jest w końcu z tymi krowami w Indiach - można je jeść, czy nie? Bo słyszałem, że niektórzy krowy jedzą? Wiesz może coś na ten temat? Robert

avatar

Autor: jan_laszcz , wysłano: 20.03.2013, 15:54

Bardzo ciekawe i pomysłowe ujęcie zagadnienia. Przy tym duża znajomość sytuacji i zwyczajów w Indiach. To mi się naprawdę podoba. Myśl ekonomiczna połączona z fantazją. Z tego może być pożytek w przyszłości.

organizatorzy